teksty

„List do K.”

1. Nie zapomnę dnia, w którym doszedłem do pewnego wniosku
Że coś się dzieje złego w moim związku
Postanowiłem spytać drugą połowę
Czy ma jakiś problem to go rozwiąże, może
Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi od niej
Ale to nic, powoli zaczęło być jeszcze gorzej
Zadawałem pytania cztery godziny
Mówię czemu mi to robisz jak ja dla Ciebie taki miły
Nic, jak mówię, zacina się, tak nie może być
Wszak powstała rodzina, a tu razem żyć
Nie możemy bo nam na to nie pozwalasz
Latami budowaliśmy, a teraz to, ty rozwalasz
Powiedz w końcu coś,
Bo zaraz nie wytrzymam, a nie chce niczego głupiego zrobić
Mam już tego dość
Włosy z nerwów wyrywam, robisz wszystko by Ci przypierdolić
Bach! Poszła pięść, na szczęście o blat
I wcale nie dlatego, że był nie dobry obiad
Bach! Żadna część nawet się nie ruszy
Ty po prostu nie masz w sobie duszy
A idź w diabli, na dziś daj mi
Spokój, nie prowokuj, bo ludzie w bloku będą w szoku
Bach! Poszedł klaps, boli aż
Mówiłem zwarz, na to co robisz, no i masz
Wkurwiłem się, chwyciłem Cię w dłonie obie
Myślę sobie najgorzej, nie wierze w to co robię Tobie
Parę razy uderzyłem, nic nie pomogło więc
Wyrzuciłem przez moje okno… bęc

Ref.: Znów przestał działać, ile bólu może zadać, chętnie powiedział byś
mu, że ma stąd … ale to nic nie pomoże, klapa i
znów bierzesz nowego na raty, lub na części jak jesteś kumaty, za parę dobrych
stów ,złośliwość rzeczy martwych, i ile by nie był wart ty i tak
znów narzekasz, wyklinasz, kolejna godzina poszła
w pizdu. Tak bywa, komputer to jedna, wielka rozkmina
Synu przestał działać, ile bólu może zadać, chętnie powiedział byś
Mu, że ma dzidę chapać, ale to nic nie da, Sorry Winnetou

Kup album